Styczeń sprzyja tworzeniu noworocznych postanowień. Sylwester, Nowy Rok wypełniają życzenia pomyślności, zdrowia, osiągnięcia marzeń i celów. Tworząc postanowienia czujemy się lepiej. Wierzymy, ze Nowy Rok okaże się magiczny. To wtedy zaczniemy być szczuplejsi, bardziej wysportowani, bogatsi. Okazuje się jednak, że z tych noworocznych postanowień niewiele udaje się zrealizować.

Według badań CBOS i OBOP nawet połowa Polaków robi noworoczne postanowienia. Aż 40 procent chce schudnąć. Kolejne na liście są rzucenie palenia papierosów i picia alkoholu. Chcemy też awansować lub zmienić pracę i w efekcie więcej zarabiać. Tworzymy wyszukane listy różnych marzeń i celów a później wszystkie diabli biorą. Postanowienia spełnia tylko co piąty z nas.

Nie będę pisała o tym dlaczego mamy taką niską skuteczność w realizacji postanowień –  internet kipi od wskazówek w tym temacie.

Za mną chodzi ostatnio inny temat. Związany nie z tym co nowe w kontekście realizacji celów na nowy rok, ale z tym co stare w kontekście starego roku.

Dla mnie rok 2015 był szczególny.  Wiele się w nim wydarzyło. Sporo wydarzeń było związanych z osiąganiem nowych celów, ale wiele dotyczyło REZYGNACJI z czegoś bądź kogoś.

 

Czy rezygnacja może być drogą do osiągnięcia celu?

Wyobraź sobie, że planujesz podróż.  Ważna dla Ciebie wyprawa jest na wyciągnięcie ręki. Planujesz ją od pewnego czasu. Zebrałeś budżet, zorganizowałeś przewodnika. Zaplanowałeś trasy. Wyposażyłeś się w niezbędny ekwipunek. Kupiłeś bardzo dobry sprzęt i wierzysz, że on pomoże ci bezpiecznie dotrzeć do celu. To wyprawa Twojego życia. Wiele sobie po niej obiecujesz.

Budzisz się rano. Dziś jest ten dzień. Umyłeś zęby. Zjadłeś pożywne śniadanie. Ubrałeś się w przygotowany od tygodnia strój. Zarzuciłeś na siebie niezbędny sprzęt. Wcześniej oczywiście sprawdziłeś czy wszystko działa. Porządnie spakowany plecak zarzuciłeś na przygotowane do podróży plecy. Trenowałeś ciało kilka miesięcy by było gotowe na noszenie tego ciężaru. Włożyłeś dużo serca, dyscypliny i wyrzeczeń w przygotowania do wyjazdu.

Ruszyłeś. Mijasz urokliwe krajobrazy. Delektujesz się ich widokiem. Czujesz zapach mokrego lasu. Oglądasz wschody i zachody słońca. Próbujesz lokalnych kuchni. Poznajesz i żegnasz kolejne ciekawe i nie ciekawe osoby. Sprzęt jest ciężki, ale wiesz, że możesz go jeszcze potrzebować. Zdarza się, że masz otarcia od plecaka, ale ten zawiera zbyt wiele rzeczy, które wydają ci się niezbędne by móc z nich zrezygnować. Z sukcesem pokonujesz pierwsze przeszkody.

Aż do czasu tej.

Wiesz, że tam za tą przepaścią, która teraz jest przed Tobą, coś Cię czeka. Coś, co ekscytuje, ciekawi, wzbudza pożądanie. Coś o czym często myślałeś i marzyłeś. Nie raz pisałeś scenariusze jak tam będzie. Wyobrażałeś siebie w tym miejscu. Czułeś, że chcesz tam być.

Tymczasem przed Tobą przepaść,  z długim linowym mostem. Wiesz, że by dojść do celu musisz zmierzyć się z tą wysokością i kruchością mostu. Wiesz też, że sposobem na przemierzenie mostu jest pozbycie się balastu, który dźwigasz na plecach. Pozbycie się plecaka i sprzętu zwiększa prawdopodobieństwo, że uda Ci się bezpiecznie przejść przez most. Jeśli zdecydujesz się na porzucenie plecaka, po drugiej stronie mostu będziesz bez niego. Martwisz się, czy przetrwasz w dalszej drodze do celu. Pojawiają Ci się obrazy snu pod gołym niebem w dżungli, bez namiotu, pochodni, jedzenia i leków. Wspinaczka bez zabezpieczeń. Polowanie bez broni. Twój mózg pisze straszne scenariusze.
Zostawienie plecaka wiąże się z niewiadomą tego, co po drugiej stronie mostu. Czujesz się niekomfortowo, przecież tyle czasu zbierałeś pieniądze na ten sprzęt. Tyle czasu przeznaczyłeś na jego wybieranie, zamawianie, przygotowywanie do podróży. Wszakże narobił Ci wiele odcisków, ale bez niego mogłoby być ciężko.

Jaką decyzję podejmujesz?

Dla mnie poprzedni rok był rokiem rezygnacji. Rezygnacji z tego wszystkiego, co trzymało mnie przed przejściem na drugą stronę mostu. Z tego co dawało poczucie bezpieczeństwa, trzymało w znanej strefie komfortu a tym samym nie pozwalało pójść do przodu.

Zanim podejdziesz do tworzenia nowych postanowień  sprawdź, czy na Twojej drodze do nich nie stoi ktoś lub coś, co skutecznie blokuje Cię przed ich realizacją.

 

By przejść na drugą stronę mostu warto zrezygnować:

Z relacji, które są „ciężkie”, ranią Cię, obniżają Twoje poczucie wartości, powodują, że tracisz zaufanie do siebie, czas dla siebie, robisz coś wbrew sobie i wbrew swoim wartościom,

Z myśli i emocji z przeszłości. Przeżuwanie wydarzeń z przeszłości trzyma Cię w niej i nie pozwala wejść w teraźniejszość i przyszłość .

Z planów, które nie są Twoje, bądź nie są w zgodzie z innymi twoimi planami,

Z marzeń i planów, które już spełniłeś ale w pośpiechu ich nie zauważyłeś,

Z biznesów, które w zamian za poczucie bezpieczeństwa nie pozwalają się rozwijać,

Z myślenia o sobie w sposób umniejszający swoim osiągnięciom i zasobom,

Z przekonań o sobie i otaczającym świecie, które osłabiają Ciebie i innych oraz powodują stagnację.

Wiem, nie jest to łatwe. Ale zamiast w owczym pędzie wymyślać kolejne postanowienia i cele na Nowy Rok sprawdź najpierw czy przypadkiem coś z wymienionej powyżej listy nie trzyma Cię nadal w starym roku. Zastanów się, czy nie stracisz więcej niosąc ten ciężki plecak na plecach.

Rezygnacja może dać ulgę, może oczyścić. Rezygnacja daje przestrzeń a przestrzeń przyciąga nowe. Na tak przygotowanym podłożu łatwiej budować, tworzyć i rozwijać.

Co jeszcze dodalibyście do powyższej listy?

 

 

Share: