Kilka dni temu miała miejsce trzecia edycja białostockiej modowej imprezy FASHIONABLE EAST.

Miałam okazję pierwszy raz uczestniczyć w tym wydarzeniu. Czy wiedzieliście, że kiedyś Białystok, zwany „Manchesterem Północy” był jednym z największych ośrodków włókienniczych w Polsce?

Postanowiłam sprawdzić jak będzie na tej imprezie i dowiedzieć się jak ja będę się tam czuła.

Byłam na trzech pokazach: MO.YA fashion Barbary Piekut, Natashy Pavluhenko i  Jonathana Lianga. Poniżej znajdziecie kilka zdjęć kreacji z tych pokazów, które najbardziej wpadły mi w oko i nie odmówiłabym ich założenia :). Zdjęcia dzięki mojemu znajomemu Karolowi Szymborskiemu (Foto Szymborski).

Ale nie o tym tylko jest ten wpis. To co zobaczyłam na wybiegu zainspirowało mnie do napisania kilku słów w innym temacie.

Wśród tych kolekcji które widziałam zdecydowanie dominowały kolory CZARNY i BIAŁY (swoją drogą intuicyjnie wpasowałam się w ten nurt swoim strojem na jeden z wieczorów).

CZARNY I BIAŁY to kolory mocne, bazowe, klasyczne, przeciwstawne, radykalne.

Tymi właśnie kolorami określam pewien sposób myślenia o sobie i innych ludziach.

Wiele osób (też biję się w pierś w pewnych sytuacjach) właśnie w ten sposób odbiera świat:

Coś jest tylko CZARNE albo BIAŁE, dobre albo złe, przyjemne albo nieprzyjemne, ładne albo nieładne, moje albo nie moje.

Dzielimy pracowników na tych dobrych i złych – ci źli nie ważne że mają wiele umiejętności, ale akurat tej jednej jedynej nie mają i nie zasługują przez to na miano dobrego pracownika. Określamy matki jako dobre i złe – widzimy kiedy krzyczy na swoje dziecko na ulicy „zatrzymaj się natychmiast!”, ale nie widzimy , że być może uratowało je przed wtargnięciem na jezdnię.  Łatwiej jest nadać jej łatkę „złej matki”. Taki sposób myślenia bardzo spłyca rzeczywistość, sprowadza ją do zbyt prostej kategoryzacji, etykietowania, dzielenia, braku obiektywizmu i sfałszowania.

Tak łatwo powiedzieć, że ktoś jest „czarny”, nie lubię go tylko na podstawie jednej sytuacji, jednej rozmowy, jednej cechy czy jednego spotkania wzroku (źle mu z oczu patrzy).

Wyobraź sobie, że jesteś w sklepie. Sprzedawczyni, które Cię obsługuje nie patrzy Ci w oczy, burka coś pod nosem. Zapewne pierwsze myśli, które przyjdą Ci do głowy w tym momencie to : „Co za niemiła baba, dlaczego mam znosić jej humory. Zaraz powiem jej co o tym myślę” (lub gorsze ;)). Ale czy kiedykolwiek pomyślałeś, że ta kobieta być może przeżywa coś trudnego, np przed chwilą dostała jakąś trudną informację, pokłóciła się z kimś bądź po prostu ma migrenę i nie ma nawet chwili przerwy by łyknąć tabletkę?

Taki oceniający sposób myślenia jest po pierwsze bardzo krzywdzący dla Ciebie, ponieważ:

  • Psujesz sobie nastrój na co najmniej najbliższą godzinę,
  • Wzmacniasz w sobie przekonanie, ze świat jest zły a ludzie niemili,
  • Dostarczasz sobie nieprzyjemnych emocji (bo przecież czujesz się źle obsłużony, odrzucony, nie zauważony, zły itd),
  • „Zatruwasz się” ponieważ poziom kortyzolu (hormonu stresu) rośnie w twoim organizmie,
  • Spłycasz rzeczywistość, bo przecież nie jest możliwe, by ktoś miał tylko cechy określane jako „dobre” bądź „złe”,
  • Dajesz osobie, która jest z Tobą w danej sytuacji (np Twoje dziecko) nieużyteczny wzorzec (kiedyś Twoje dziecko będzie podobnie myślało i czuło a ty będziesz zastanawiał się dlaczego),
  • Nadajesz etykiety ludziom, dzielisz społeczeństwo na „takie baby” i inne grupy,
  • Idealizujesz swoją osobę, a przecież Tobie również zdarza się mieć gorsze dni i miewasz różne nastroje.

 

Po drugie oceniający sposób myślenia jest krzywdzący dla innych:

  • Sprzedawczyni ze sklepu prawdopodobnie nie chce by ktoś źle o niej myślał a Twoja negatywna ocena jej osoby stawia ją w złym świetle,
  • Jej zachowanie nie jest wymierzone w Ciebie personalnie. Czy naprawdę myślisz, że Pani X ze sklepu upatrzyła właśnie Ciebie jako swoją ofiarę podczas gdy ty przemierzałeś alejki sklepu w poszukiwaniu chleba?
  • Gdy wrócisz ze sklepu do domu, bądź spotkasz sąsiada jest duża szansa że wypowiesz się o tej Pani niepochlebnie. Pomyśl czy ona przez ten jeden incydent naprawdę zasługuje na to byś źle o niej opowiadał innym osobom? Tak więc rozprzestrzeniasz negatywną opinię o drugim człowieku (tak się robi plotki).

 

Wyobraź sobie jak byś się czuł, gdybyś nie brał złego nastroju drugiej osoby personalnie i nie oceniał jej przez pryzmat jednej sytuacji, jednego zachowania.

Niestety ludzie mają tendencję do generalizowania, czyli opowiadania np o cechach danej osoby tak jakby cała ona była tą cechą. Trudno nam przychodzi powiedzieć:

„Wiesz dziś babka z naszego sklepu, która zazwyczaj jest taka uśmiechnięta miała jakąś smutną minę. No ale każdy z nas ma gorszy dzień. Pewnie coś się u niej wydarzyło”

Odwożąc swoją córkę do teściów zazwyczaj parkuję przed garażem jednego z sąsiadów moich teściów. Moje auto stało tam zazwyczaj kilkanaście minut, tyle ile trwa zaprowadzenia dziecka i powrót. Parkuję tam ponieważ wiem, że właściciel garażu nie wyjeżdża swoim autem, czyli nie ma takiej opcji by moje przeszkodziło mu w czymkolwiek a na tym osiedlu jest duży problem z parkowaniem.

Ostatnio wracając do auta niestety zastałam tego sąsiada z zegarkiem w ręku i informacją ile czasu stałam przed jego garażem i że żeruję na jego życzliwości. Oczywiście próbowałam odwołać się do wartości sąsiedztwa, tego że stawiam auto na chwilę i bardzo mi to ułatwia odprowadzanie córki. Niestety żadne moje argumenty nie zostały nawet uczciwie wysłuchane. Oczywiście nie czułam potrzeby kontynuowała tej rozmowy i szybko przeparkowałam. Pierwsze emocje które się we mnie pojawiły to złość, irytacja, zawód, bezsilność itd, czyli nic przyjemnego  :/

Przemyślałam tę sytuację i doszłam do wniosku, że może facet miał gorszy dzień bądź złe doświadczenia z przeszłości z podobnej sytuacji, czegoś się boi, wkurzyła go żona bądź coś go boli.

Ja się lepiej poczułam, bo nie postawiłam się w roli ofiary (mimo, że mnie zaatakował słownie) a po drugie nie dopuściłam, żeby fala złych emocji zepsuła mi dalszą część dnia. Nawet jeśli ten sąsiad jest naprawdę stetryczałą osobą i miał złe intencje w stosunku do mnie, to na pewno nie zasłużył na to bym oblała go falą obelg, przekleństw i na dodatek opowiedziała o tym połowie osiedla, czyli nadała mu łatkę „czarnego”.

Świat nie jest czarno-biały, jedynie nasz odbiór świata taki bywa.

Zachęcam – postaw się czasem w butach drugiej osoby, spróbuj złapać jej punkt widzenia, uwolnij się od czarno-białej oceny i napisz w komentarzach jak to zmieniło Ciebie i Twoje otoczenie 🙂

Share: