sms od Boga

Wyobraź sobie, że słyszysz dźwięk smsa, dobiegający z Twojego telefonu. Jak zwykle bierzesz telefon w dłoń, odblokowujesz ekran, otwierasz wiadomość i czytasz: ” Twoja data śmierci to….Pozostało Ci jeszcze….minut/godzin/dni/lat życia„. Nie podważasz wiarygodności tej wiadomości, traktujesz ją jako pewnik. Wierzysz jej i w tej chwili Twój świat wewnętrzny na moment się zatrzymuje.

 

Takiego smsa dostali wszyscy ludzie na całym świecie, we francuskiej komedii „Zupełnie nowy testament” Jaco Van Dormael. Mieszkający wraz z żoną i dziećmi w swoim M3, w Brukseli – Bóg, spędzający czas przed telewizorem  i snujący plany na to, jak uprzykrzyć życie ludziom, pewnego dnia dostaje się do ludzkiej rzeczywistości. Postanawia odbyć tę podróż w poszukiwaniu swojej córki, która nie mogąc znieść tego, co robi jej ojciec, postanawia odnowić świat. Wykrada klucze do jego pokoju i w tajemnicy wysyła wszystkim ludziom na świecie datę ich śmierci. W jednym czasie na ziemi, wszyscy ludzie otrzymują wiadomość: „Data twojej śmierci to…Pozostało ci ….godzin/dni/lat życia”. Dziewczynka ucieka do świata „zewnętrznego” z pewną misją a minutniki telefonów ludzi na całym świecie zaczynają odliczać dni do ich śmierci.

Wyobrażasz to sobie?

Czy potrafisz sobie wyobrazić co by się stało, gdyby scenariusz tej francuskiej komedii okazał się prawdziwy? Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, co byś zrobił, gdybyś poznał datę swojej śmierci?

Kiedy myślę o tym, to pojawiają mi się takie obrazy: w tym momencie na pewno poszłabym przygotować pyszny, zdrowy koktajl, na który zawsze brakowało mi czasu. Albo nie, pewnie pisałabym już te słowa z jakiejś cudownej, greckiej plaży, popijając zimne wino z arbuzem. A gdzie tam, pewnie nie pisałabym tego tekstu i nie pracowałabym w ogóle, bo wolałabym być teraz ze swoimi najbliższymi. A z czego bym dalej żyła? Ale czy to ma znaczenie, z czego bym żyła, skoro wiem, że i tak wcześniej nie umrę? A może po prostu bym pojechała po swoją Hanię do przedszkola i zabrałabym ją na rurkę z kremem. Po powrocie przygotowałbym pyszną kolację dla męża. Na weekend zaprosiłabym swoich rodziców i teściów na obiad, o którym jakiś czas temu mówiłam, a nadal go nie zrobiłam? A może chciałabym przeprosić i prosić o wybaczenie wszystkie osoby, które mogły doznać krzywdy przeze mnie? Może sama odważnie powiedziałabym wielu osobom, o tym, o czym zawsze bałam się powiedzieć? Może przytyłabym wreszcie, by móc oddać krew komuś, kto dzięki temu pożyje dłużej ode mnie? A może w ogóle zamknęłabym drzwi mieszkania, zabrała rodzinę w podróż i wydała wszystkie oszczędności na to wszystko o czym zawsze mówiłam : „Kiedyś jak już będzie X, to zrobię Y”.

A może nic z tych rzeczy by się nie udało, bo przecież moi bliscy też dostaliby takie smsy i mieliby inne, swoje plany na ostatnie dni, miesiące czy lata życia. Czy byłabym uwzględniona w ich planach? I jak pogodzić moje plany z ich planami?

Czyste szaleństwo.

Ojej…to czyste szaleństwo wyobrażać sobie taką sytuację. Bohaterowie tego filmu robili bardzo różne rzeczy. Ale łączyło ich to, że zbliżali się do tego, czego zawsze pragnęli, a z różnych powodów nie pozwalali sobie na to. Odważyli się sięgać po to, do czego byli stworzeni. Po to, co zaspokajało ich głęboko skryte potrzeby. To, co ich jeszcze łączyło, to osoba dziewczynki – córki Boga, która poprzez proste pytania wydobywała z nich to, za czym tęskniło ich serce.

W życiu wielu z nas pojawiają się takie momenty, kiedy za czymś tęsknimy. Kiedy zastanawiamy się, czy jesteśmy na właściwej drodze. Takie, kiedy wydaje nam się, że to miejsce, w którym jesteśmy, jest bez sensu i nasze codzienne działania są bez sensu.

 

Być może to jest właśnie ten moment, kiedy warto się zastanowić, co byś zrobiła, co byś zrobił, gdybyś dostał smsa z datą swojej śmierci?

Co byłoby dla Ciebie najważniejsze?

Czego byś chciał więcej, czego mniej, a z czego byś w ogóle zrezygnował?

Co jest sensowne w Twoim obecnym życiu, a co nie niesie za sobą żadnej wartości i celu?

 

Polecam Ci ten film. Określany jest jako komedia, i w trakcie oglądania faktycznie można było się pośmiać. Ale po jego obejrzeniu było mi raczej refleksyjnie, niż zabawnie. I ta refleksja trzyma mnie do dziś.

To co byś zrobił, gdybyś dostał takiego smsa?

 

Na prawdę cieszę się, że przeczytałaś mój artykuł. Włożyłam w jego napisanie dużo pracy i czasu. Więc jeśli, to co przeczytałaś jest dla Ciebie wartościowe, to:

  • Proszę, zostaw swój komentarz.Nawet nie wiesz, jak motywuje mnie i cieszy świadomość tego, że Ty to czytasz :). A bez Twojego komentarza nie czuję Twojej obecności. Wiec zostaw łapkę, napisz swoje odczucia po przeczytaniu tekstu bądź podziel się swoimi refleksjami.
  • Podaj dalej.Jestem przekonana, że jeśli to co piszę jest dla Ciebie ciekawe i pomocne, to również może być pomocne dla kogoś z Twojego otoczenia. Dlatego podziel się linkiem do artykułu ze znajomymi.
  • Podejrzyj mnie na Instagramie i Facebooku. Tam oprócz informacji o nowych wpisach na blogu, zobaczysz trochę mojego życia po pracy i kulisy pracy.
  • Dołącz do naszej kobiecej grupyna facebooku: Pracuj i żyj w swoim rytmie. Tam razem z innymi CUDownymi kobietami dbamy i wspieramy się w tym, by przeżywać naszą codzienność w swoim rytmie, dbając o swoje potrzeby i świadomie kreując swoją codzienność. Tam też robię webinary i live’y, co jakiś czas, wyłącznie dla dziewczyn z grupy.
Zdjęcie dzięki: www.unsplash.com
Share: