Jest czerwiec, czyli 6 miesiąc roku. 6 miesiąc, czyli połowa roku. Kiedy to zleciało? To ciekawe, że niektóre dni biegną jak pędzące Pendolino, a niektóre rozciągają się jak guma. Siedzę na balkonie (wreszcie!) i tak sobie myślę, że dawno nie przyglądałam się temu, co dominuje w moim życiu, a czego mam za mało. Jaka jestem ja, jako mama, żona, bussinesswoman i kobieta. Połowa roku to dobry czas na to, by zrobić podsumowanie, ale też zaplanować drugą połowę. Pomyślałam, że być może będziesz chciała zrobić takie podsumowanie razem ze mną? To jak, dołączysz? 🙂 Zapraszam Cię – w parze raźniej!

 

Zacznijmy!

Już na pewno wiesz, że na wiele rzeczy patrzę przez pryzmat balansu i równowagi. Oceniam i sprawdzam ile czego mam a czego mi brakuje. Jakie moje potrzeby są zaspokojone, a jakie nie. Czy mam wystarczająco uwagi i czasu dla siebie. A co z uwagą i czasem dla Hany – tylko z nią czy z nią i Krzyśkiem? A związek – kiedy ostatnio byliśmy tylko we dwoje? Co z rolą Pani domu – czy mój dom czuje moją obecność, czy moja firma jest wystarczająco zadbana, czy czegoś tu brakuje.  A co z moim ciałem – czy wygląda tak jak chcę. Jak moje emocje – czy daję im swoją uwagę? Jak moje relacje z rodzicami, z bratem – czy tu jest ok, czy coś chcę zmienić? Być może wrzuciłam się w jakąś rolę, w której nie chcę już dłużej być? Takich obszarów, którym chciałabym się przyjrzeć, jest co najmniej kilka.

Ale jak to zrobić, od czego zacząć? Jak sprawdzić czy mam to, czego potrzebuję. A czego w zasadzie potrzebuję? Sporo tych pytań, prawda?

Opowiem Ci dziś, jak ja to robię. Ale najpierw powiem Ci, dlaczego to robię i dlaczego chcę zachęcić Ciebie do takiej formy podsumowania.

 

Dlaczego warto robić takie podsumowania?

  1. Po pierwsze dlatego, że pozwalają mi one skupić uwagę na mnie, na moim potrzebach, celach, marzeniach i deficytach. A na co dzień, mimo, że mam swoje rytuały, dzięki którym dbam o siebie, to uwaga, którą daję innym, Hani, Krzyśkowi, Klientom czy przyjaciołom, powoduje, że często brakuje jej dla mnie samej.
  2. Warto, bo takie spojrzenie z perspektywy czasu i z lotu ptaka daje nowe refleksje, wnioski i spostrzeżenia. Co innego widzisz, kiedy patrzysz na siebie w chwili gdy pracujesz, czyli jak na bussinesswoman czy pracownika, a inaczej, gdy patrzysz z góry na wiele ról, które pełnisz w swojej codzienności.
  3. Warto, bo przyjrzenie się sobie otwiera nowe tematy, cele, marzenia, które chciałabym urzeczywistnić.
  4. Warto, bo dzięki temu czuję radość i satysfakcję, że kreuję świadomie swoje życie, a nie poddaję się bezwiednie jego biegowi. A zadowolona mama, żona, bussinesswoman, to szczęśliwe dziecko, mąż i partner w biznesie. Mój Krzysiek nie raz mi mówi, że na prawdę cieszy się, kiedy widzi, że robię coś dla siebie, bo dzięki temu mam energię i chęci, by robić coś wartościowego również dla innych (ps. m.in. dla niego ;))
  5. Warto takie podsumowanie zrobić na papierze, bo dzięki temu, za pół roku mam do czego wrócić, co poczytać i sprawdzić, co zmieniło się w danym zakresie, co zrealizowałam, co zostawiłam, gdzie widzę zmianę i w którą stronę idę.

 

Mama, żona, bussinesswoman – role życiowe.

Dla mnie użytecznym  i jednocześnie przyjemnym sposobem na takie podsumowanie jest przyjrzenie się moim rolom życiowym. Wiem, brzmi to dość patetycznie, ale to bardzo przyziemny sposób. Zobacz, codziennie pełnimy bardzo różne role życiowe. Jesteśmy kobietami, mamami, żonami, partnerkami, pracownikami, bussinesswoman, szefami i podwładnymi, siostrami, córkami, przyjaciółkami, mentorami itd. Pełnimy mnóstwo ról w pracy, w domu, na imprezie, podczas służbowego obiadu, siedząc z dzieckiem w piaskownicy czy czytając książkę. Jak pisze S. Covey w książce „Najpierw rzeczy najważniejsze”:  „Jeśli nie zagłębiliśmy się w nasze życie wewnętrzne, by je poznać, prawdopodobnie będzie ono mieszaniną składającą się z naszych emocji, jakie żywimy wobec siebie, oraz z opinii innych ludzi na nasz temat”. To ćwiczenie jest właśnie zagłębieniem się w to, co czuję, czego chcę i potrzebuję.

W sytuacji, gdy realizujemy w naszej codzienności te wszystkie role w oderwaniu od naszych potrzeb, od naszego wewnętrznego, bardzo indywidualnego rytmu, bardzo szybko się spalamy, męczymy i oceniamy nasze życie jako pasmo trudności.

 

Co dominuje u Ciebie?

Niektóre z naszych ról dominują w naszej codzienności. Np. jeśli prowadzisz swój biznes, to może (ale nie musi) okazać się, że Twoja rola bussinesswoman dominuje, a czujesz, że za mało jest Ciebie w roli mamy, partnerki, czy przyjaciółki. Jeśli zaś pracujesz na etacie, w pracy, która nie do końca jest w zgodzie z tym, co naprawdę, tak z serca chciałabyś robić, to być może właśnie w tej roli czujesz deficyt. Deficyt satysfakcji, spełnienia i rozwoju. Czasem może chodzić o nadmiar bądź deficyt czasu jaki chcesz dedykować danej roli, a czasem wręcz przeciwnie – wcale nie musi chodzić o czas, tylko o Twoją subiektywną ocenę opartą na myślach , emocjach i potrzebach.

A może w pogoni za wykonywaniem swoich codziennych obowiązków zapominasz o sobie? O tym, by zatroszczyć się o swoje ciało, emocje, ducha? Byś była bardziej zadowolona z roli Ja-kobiety Moniki, Marty czy Alicji.

Takie podsumowanie robię właśnie po to, by sprawdzić gdzie jest mnie dużo a gdzie mało i jak się z tym stanem czuję. Czy jestem zadowolona z pełnienia danej roli. A może coś bym tam zmieniła – coś dodała, czegoś ujęła? A może chcę zacząć zmieniać się w danej roli bądź zupełnie z niej zrezygnować?

 

Koło ról życiowych – ćwiczenie.

Poniżej proponuję Ci ćwiczenie, które pomoże Ci przyjrzeć się rolom, które Ty pełnisz w swojej codzienności. Możesz skorzystać z mojej proponowanej wersji, bądź przygotować swoją indywidualną – wybór pozostawiam Tobie.

Ćwiczenie to pozwoli Ci spojrzeć z lotu ptaka na Twoje role, ocenić satysfakcję z każdej z nich oraz wyciągnąć wnioski, które mogą być pomocne w budowaniu codziennej równowagi.

 

  1. Zastanów się i zapisz jakie role pełnisz w swojej codzienności. Nie ograniczaj się wyłącznie do bycia mamą czy pracownikiem. Poszukaj innych ról, które pojawiają się, gdy myślisz o sobie. Znajdź minimum 6 i zapisz je na kartce.
  2. Następnie narysuj koło (bądź skorzystaj przygotowanego przeze mnie) i podziel je na tyle części, ile ról wypisałaś. Każdą z części opisz jedną rolą.
  3. Następnie w skali od 0-10, gdzie 0 to środek koła, a 10 to jego zewnętrzna część, oceń, na ile czujesz satysfakcję z pełnienia danej roli w swojej codzienności.

Pamiętaj, że to ćwiczenie robisz wyłącznie dla siebie. Dlatego bądź ze sobą zupełnie szczera. Tylko wówczas możesz wyciągnąć dla siebie wartościowe wnioski.

  1. W dalszej części kolorowymi kredkami bądź flamastrem połącz ze sobą wszystkie linie, tak by tworzyły całość.

A teraz wyobraź sobie, że koło, które powstało jest kołem pojazdu, na którym jedziesz przez swoje życie. Jak Ci się jedzie na takim kole?

 

Odpowiedz na pytania.

W dalszej części tego ćwiczenia, spoglądając na stworzone przez Ciebie koło (bądź inna figurę ;)) odpowiedz na poniższe pytania:

  1. W pełnieniu której z ról czujesz największą satysfakcję i dlaczego?
  2. W pełnieniu której z ról czujesz najmniejszą satysfakcję i dlaczego?
  3. Które z ról pomagają Ci w realizacji Twojej życiowej misji i powołania?
  4. Które z ról są wystarczająco satysfakcjonujące dla Ciebie?
  5. W której roli w pierwszej kolejności chciałabyś wprowadzić zmiany i dlaczego?
  6. Jakimi wartościami kierujesz się w poszczególnych rolach? Na ile one są ze sobą spójne?

Sprawdź czy na przykład nie jest tak, że w różnych rolach kierujesz się zupełnie innymi, odmiennymi wartościami. Jeśli tak jest sprawdź, co Ci to daje, co z tego masz a co tracisz?

  1. Od czego możesz zacząć wprowadzać zmiany w wybranej roli?
  2. Jaki będzie Twój pierwszy krok? Co się wydarzy jak go wykonasz, a co jeśli z niego zrezygnujesz?

Zrób to ćwiczenie na tu i teraz. Na czas, w którym właśnie jesteś. Nie w perspektywie przeszłości czy przyszłości, tylko teraźniejszości.

 

Jakie wyciągnęłaś dla siebie wnioski?

Ja mimo, że to ćwiczenie robiłam już kilka razy, za każdym razem odkrywam coś nowego dla siebie. Bo przecież ja się wciąż zmieniam i moje potrzeby również. Dlatego to samo ćwiczenie wykonane w różnym czasie, może dać nam różne refleksje.

Nie chodzi też o to, by każdą z ról oceniać jak najwyżej. Bo może okazać się, że np. w roli przyjaciółki „5” jest dla Ciebie wystarczające, a w roli mamy „6” jest też ok, na ten moment Twojego życia. Bo być może zaczęłaś nową pracę i tam teraz inwestujesz sporo swojej energii i zaangażowania. Być może za chwilę zechcesz to zmienić? Nie musi być idealnie. Ważne byś sprawdziła, czy jest tak, jak tego potrzebujesz. W której roli czujesz się ok, a nad którą chcesz popracować?

 

Napisz w komentarzu, jakie wnioski dla siebie wyciągnęłaś z tego ćwiczenia i jak Ci się podoba taka forma podsumowania? Jestem bardzo ciekawa co pojawiło się u Ciebie 🙂

 

Na prawdę cieszę się, że przeczytałaś mój artykuł. Włożyłam w jego napisanie dużo pracy i czasu. Więc jeśli, to co przeczytałaś jest dla Ciebie wartościowe, to:

  • Proszę, zostaw swój komentarz.Nawet nie wiesz, jak motywuje mnie i cieszy świadomość tego, że Ty to czytasz :). A bez Twojego komentarza nie czuję Twojej obecności. Wiec zostaw łapkę, napisz swoje odczucia po przeczytaniu tekstu bądź podziel się swoimi refleksjami.
  • Podaj dalej.Jestem przekonana, że jeśli to co piszę jest dla Ciebie ciekawe i pomocne, to również może być pomocne dla kogoś z Twojego otoczenia. Dlatego podziel się linkiem do artykułu ze znajomymi.
  • Podejrzyj mnie na Instagramie i Facebooku. Tam oprócz informacji o nowych wpisach na blogu, zobaczysz trochę mojego życia po pracy i kulisy pracy.
  • Dołącz do naszej kobiecej grupyna facebooku: Pracuj i żyj w swoim rytmie. Tam razem z innymi CUDownymi kobietami dbamy i wspieramy się w tym, by przeżywać naszą codzienność w swoim rytmie, dbając o swoje potrzeby i świadomie kreując swoją codzienność. Tam też robię webinary i live’y, co jakiś czas, wyłącznie dla dziewczyn z grupy.
Zdjecie: archiwum własne
Share: