wzorzec kobiecość kobieta

W ubiegły weekend pojechałam do malutkiej wsi, 50 km od Białegostoku, na warsztaty „Zanurzenie w kobiecości”, które prowadziła Natalia Miłuńska. Przyznam szczerze, że zapisując się na ten warsztat, traktowałam go jako odpoczynek dla siebie. Tak dawno nie spotkałam się wyłącznie z kobietami, w większym gronie. I owszem, wyjazd ten okazał się po części dla mnie odpoczynkiem, ale też głęboką pracą ze sobą.

Zastanawiałam się, czy pisać coś dla Was po tym warsztacie, bo o kobiecości napisano już wiele. Ale takiego podejścia, jakiego doświadczyłam na tym warsztacie nie spotyka się na co dzień. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu będziecie miały podobne zdanie. Wpis oczywiście dedykuję Wam, drogie kobiety, ale nie widzę żadnych przeciwwskazań do tego byście podsunęły go do przeczytania również swoim partnerom, ojcom, bratom i synom 😉

Jednocześnie uprzedzam, że nie jest to wpis z cyklu: 5 złotych rad jak…i czytając go będziecie musiały spotkać się z własną naturą kobiecości.

Tak jak już wspomniałam o kobiecości napisano wiele. Wiele mitów i stereotypów krąży na temat wzoru PRAWDZIWEJ kobiety. Jaka ona jest? Jak wygląda? Jak się ubiera? Czym się zajmuje? Jak łączy pracę z domem i dziećmi? Jaką ma relacje z partnerem? itd.

 

2 główne wzorce kobiecości.

Gdy myślę o wzorcach kobiecości, to przychodzą mi na myśl 2 podstawowe, dość skrajne przykłady.

Pierwszy, to uśmiechnięta kobieta Multi skill. Czyli wszystko ogarniająca. To zadbana kobieta, z czerwonymi paznokciami, która po przebudzeniu uprawia seks z mężem. Po czym idzie zrobić idealny makijaż i włosy i przygotować śniadanie dla rodziny. Odwozi dzieci do szkoły, obiad gotuje wieczorem by mieć na drugi dzień. Codziennie przygotowuje lunch dla męża i zostawia przygotowany w lunchboxie w lodówce. Po pracy odbiera dzieci ze szkoły. Wraca do domu. Je wspólnie z rodziną wcześnie przygotowany obiad. Po obiedzie bawi się z dziećmi, z uśmiechem wychodzi z psem, przygotowuje kolację, kładzie dzieciaki spać. Gotuje obiad na drugi dzień, ćwiczy fitness z Chodakowską, prasuje, rozmawia z koleżanką przez telefon, znowu uprawia seks z mężem i idzie spać.

W weekendy robi podyplomówkę i pomaga charytatywnie, organizując wyprzedaż garażową. Wstaje codziennie wcześnie rano i… Dalej to samo. Wciąż nosi uśmiech na twarzy i zapytana jak to wszystko robi, odpowiada, że jest dobrze zorganizowana. Mówi: „Jestem kobieta pracująca. Żadnej pracy się nie boję”. Po prostu perfekcyjna matka, żona i kochanka. Przykład: postać, którą „odgrywa” Małgorzata Rozenek w programie „Perfekcyjna pani domu”

Druga, to uciemiężona kobieta Multi skill. Kształtami odbiegająca od zdjęć kobiet w roli różowego kociaka z instagrama. Jej twarz już dawno nie czuła makijażu a poobgryzane paznokcie mówią o niej więcej, niż ona sama. Zaganiania, spiesząca się by zdążyć z obiadem do powrotu Zdziśka z pracy i dzieciaków ze szkoły. To typ kobiety, która w każdy weekend zaprasza rodziców i teściów do siebie, by pochwalić się nowym sposobem na karkówkę i babkę piaskową. Na słowa gości, którzy po raz kolejny zauważają niedogotowanego ziemniaka, odpowiada ciszą.

Po wyjściu gości nieinwazyjnie skarży się domownikom, że teściowa jak zwykle uważa, że robi wszystko najlepiej, a ona już nie wie co ma zrobić, by wszyscy byli zadowoleni. Codziennie rano stawia wszystkim pod nos śniadanie, a sama przegryza kanapkę w tzw. międzyczasie przy blacie kuchennym. Pomiędzy zawijaniem w folię kanapki dla męża a krojeniem marchewki do obiadu. Zapytana co robi w najbliższy weekend, odpowiada: ” Mam co robić. Pranie, prasowanie, sprzątanie, ogórki w słoiki czekają, zakupy na targu…Jest co robić.”

Oczywiście pomiędzy tymi skrajnościami jest jeszcze wiele innych wzorców, jak na przykład „Pani Tereska”, która biega za swoim mężem Heniem z czapką i kurtką by się nie przeziębił, „Matka Polka”, która pada wycieńczona na kanapę po całym dniu zapewniania atrakcji swoim dzieciom czy „Kruszynka”, która wciąż potrzebuje silnego ramienia swojego mężczyzny, bo bez niego sobie nie poradzi.

Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że zazwyczaj przyjmujemy jako prawdę jeden wzorzec kobiecości i już na zawsze stajemy się tylko Matką Polską, kobietą Multi skill czy inną Kruszynką. Oczywiście trochę przerysowałam te przykłady, ale tylko po to, by pokazać Ci, jak mocny jest mechanizm „wrastania” w określone wzorce.

 

Skąd te wzorce?

W snach, baśniach, mitologii pojawia się wiele archetypowych wzorców kobiety. Nie będę o nich pisała, bo możecie o nich poczytać w internecie. Ale tak na prawdę budując swoją kobiecość przez lata zazwyczaj bazujemy na jednym konkretnym wzorcu kobiecości. Wzorcu naszej mamy, bądź innej kobiety, która nas wychowywała. To właśnie mama, jest pierwszym wzorem kobiecości, której uczą się małe dziewczynki. Zdarza się, że nasza Hania (3,5 lat) zakłada moje szpilki, bądź udaje, że karmi piersią swoją lalę. Bo taki wzór kobiecości dostaje na co dzień. Nie raz udaje, że drzemie na kanapie, pracuje przy papierowym komputerze, smaży placki w swojej plastikowej kuchni bądź prowadzi lale do przedszkola. Bo taką mnie obserwuje każdego dnia. I nie ma w tym nic złego, przecież tak uczy się wielu nowych umiejętności. To ode mnie uczy się co to znaczy być kobietą.

Bywa jednak również tak, że wzorzec jaki dostajemy od naszych mam nie koniecznie nam sprzyja. Wzorzec, jak sama nazwa mówi, to pewien przykład, który utrwalany przez lata staje się „prawdą” w którą wierzymy. Jeśli nasza mama była ciężko pracującą kobietą, która zmęczona wracała codziennie do domu obwieszona siatami, gotowała obiad dla nas i męża, potem po tym obiedzie zmywała, potem prasowała, kładła nas spać i sama zasypiała przy czytaniu bajki i robiła tak każdego dnia to jest duża szansa, że taką „prawdę” o byciu kobietą przyjmiemy jako pewnik, przynajmniej do czasu, kiedy nie zderzymy się z innym, mocnym dla nas, wzorcem. I znowu nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że często wpadamy w ten jeden wzorzec kobiecości, który uznajemy za prawdziwy i cierpimy z tego powodu przez lata, ponieważ nieświadomie uspałyśmy inne części naszej kobiecości.

Czy zastanawiałaś się kiedyś, jaki wzorzec kobiecości nosisz w sobie? Jakimi cechami opisałabyś swoją kobiecość? Co w tym wzorcu Ci pasuje, a co Cię drażni? Jaką kobietą jesteś na co dzień? Co dzięki temu zyskujesz a co tracisz?

 

Co można z tym zrobić?

Jeśli jesteśmy przesiąknięte dotychczasowym wzorcem kobiecości, to co można z tym zrobić? Po pierwsze zapytaj siebie, czy chcesz coś z tym robić? Czy dostrzegasz te elementy wzorca, które Ci uwierają. Bo często jest tak, że nie cały wzorzec jest do zmiany. Wzorce są bardzo potrzebne, bo to na ich podstawie budujemy naszą tożsamość. Zastanów się co z Twojego wzorca kobiecości chcesz zostawić a co wyrzucić. Być może w kontrolującym wzorcu kobiecości warto zostawić umiejętność planowania. A nadkontrolę zamienić na umiejętność odpoczywania i odpuszczania sobie i innym. Bardzo dobry sposób odkrywania swojej kobiecości podpowiada nam sama natura.

 

Kobieta zmienną jest, tak jak jej cykl.

Na warsztacie „Zanurzenie w kobiecości” żegnałyśmy nasz stary, niesprzyjający wzorzec kobiecości i witałyśmy nowy. Natalia przedstawiła nam najbardziej prosty, naturalny i zapomniany dzisiaj sposób na odkrywanie swojej kobiecości. Sposób podążania za swoim cyklem miesiączkowym.

Powiedzenie „kobieta zmienną jest” jest często używane dla podkreślenia rzekomego rozchwiania emocjonalnego kobiety. Jest nadużywane w tym celu. Tak na prawdę to, że kobieta jest zmienna, jest jej siłą, a nie deficytem. Jest siłą wynikającą z jej natury.

Zmienność jest siłą.

Opiszę Wam teraz jak to rozumiem. Pewnie nie zrobię tego tak świetnie jak pokazała nam to Natalia na warsztacie włączając również nasze ciała a nie tylko umysły, ale postaram się :). Jak zapewne wiecie cały cykl menstruacyjny składa się z 4 głównych etapów:

I- miesiączka. Czyli czas, który my kobiety bardzo często źle znosimy. Kojarzymy go z bólem i dyskomfortem związanym z krwawieniem. To czas, gdzie nasz organizm coś traci (śluzówka wewnętrznej ściany macicy przygotowana na przyjęcie dziecka złuszcza się). Nasze ciało, niestety często bólem sygnalizuje nam, że potrzebuje więcej odpoczynku, skupienia uwagi na sobie, zatroszczenia się o siebie. Wtedy jesteśmy bardziej otulone w koc i uciekamy od towarzystwa. To wówczas potrzebujemy zwolnić, potrzebujemy więcej pomocy od innych i skupienia na sobie. Bywamy smutne, delikatne, wyciszone, zamyślone. Takie właśnie wtedy jesteśmy. Niestety w dzisiejszych czasach takie emocje i zachowania nie są mile widziane, dlatego często nie pozwalamy sobie na ich doświadczanie ciężko pracując i nie słuchając swojego organizmu.

II- to czas po miesiączce a przed owulacją. Wówczas dzieje się wybór. Komórka jajowa jest przygotowywana do wypuszczenia. Nasz organizm przygotowuje się do czegoś ważnego (wypuszczenia komórki jajowej i zapłodnienia ;)). Ten czas możemy wykorzystać jako czas przygotowania się do czegoś ważnego w naszej codzienności. Mamy już więcej energii, niż podczas miesiączki. Możemy ten czas przygotowań naszego kobiecego organizmy wykorzystać do przygotowania np. do nowego projektu, nowej współpracy.Wówczas się rozkręcamy i ładujemy akumulatory na czas zwiększonej aktywności.

III- to czas owulacji, czyli uwolnienie komórki jajowej, zdolnej to zapłodnienia. To bardzo twórczy czas. Tak jak nasz organizm wytworzył komórkę zdolną do zapłodnienia, tak my kobiety, możemy w tym czasie być bardzo twórcze, przebojowe, pomysłowe, kreatywne i energiczne. To czas narodzin czegoś nowego. Gotowości, zwiększonego libido i drapieżności. Skorzystajmy z tej energii, którą daje nam natura do zajęcia się sprawami, które wcześniej odkładałyśmy. Tymi, które wymagają naszej dyspozycyjności, energii i dużego udziału.

IV- to czas przed miesiączką. Z fizjologicznego punktu widzenia jeśli nie doszło do zapłodnienia komórki jajowej (czyli jeśli nie jesteśmy w ciąży) to ciałko żółte w naszym organizmie zanika. Nasze ciało przygotowuje się do oczyszczenia się z martwych komórek, które wypłyną wraz krwią miesiączkową. Czyli jest to czas żegnania się. Więc nie ma co się dziwić, że wówczas jesteśmy bardziej drażliwe, mamy zmienne nastroje i potrafimy być „upierdliwe”. Z poziomu naszej codzienności warto ten czas wykorzystać do pożegnania się z czymś, co nam np. nie sprzyja. To może być czas żegnania się z pewnymi myślami o sobie, z pewnymi relacjami, z wzorcami, które zbyt długo nam towarzyszą bądź kończenia różnych projektów.

Oczywiście nie jestem w stanie oddać atmosfery jaka towarzyszyła nam podczas tych 2 dni spędzonych wyłącznie w gronie kobiet. Działo się na prawdę dużo. Jeśli któraś z Was będzie miała możliwość, to serdecznie Wam polecam udział w tym warsztacie. W Białymstoku warsztaty z Natalią organizuje ROZKWIT- Centrum naturalnego rodzicielstwa i ciepła Emilka Jaworska. Samo doświadczenie przebywania przez dwa dni wyłącznie w towarzystwie kobiet, bez oceniania, etykietowania i porównywania jest cudownym przeżyciem.

 

Zamiast podsumowania

Tak jak widzicie, nie ma czegoś takiego jak jeden najwłaściwszy wzorzec kobiecości. Jesteśmy zmienne, bo takimi stworzyła nas natura. Być kobietą, to z równowagą doświadczać wszystkich tych 4 etapów kobiecości. A każdy z nich niesie za sobą odpowiednie dla niego myśli, emocje, stan fizyczny i zachowania. Im bardziej będziemy się buntować przeciwko naszej naturze, tym bardziej agresywnie będzie ona dopominała się o jej u,szanowanie. Na każdym z tych etapów jesteśmy inne, a jednocześnie pozostajemy sobą. Czegoś potrzebujemy, ale też wiele różnej energii możemy dać od siebie. I jeśli pozwolimy sobie na to, wówczas doświadczymy prawdziwej mocy kobiecości i będziemy mogły kształtować swój własny, zgody z naszym ciałem i duchem wzór kobiecości. Balansowanie pomiędzy naturalnymi częściami naszej kobiecości, pozwala na zachowanie równowagi w codzienności.

Jak Ci podoba się takie podejście? Napisz co o tym myślisz w komentarzu

 

Na prawdę cieszę się, że przeczytałaś mój artykuł. Włożyłam w jego napisanie dużo pracy i czasu. Więc jeśli, to co przeczytałaś jest dla Ciebie wartościowe, to:

  • Proszę, zostaw swój komentarz.Nawet nie wiesz, jak motywuje mnie i cieszy świadomość tego, że Ty to czytasz :). A bez Twojego komentarza nie czuję Twojej obecności. Wiec zostaw łapkę, napisz swoje odczucia po przeczytaniu tekstu bądź podziel się swoimi refleksjami.
  • Podaj dalej.Jestem przekonana, że jeśli to co piszę jest dla Ciebie ciekawe i pomocne, to również może być pomocne dla kogoś z Twojego otoczenia. Dlatego podziel się linkiem do artykułu ze znajomymi.
  • Podejrzyj mnie na Instagramie i Facebooku. Tam oprócz informacji o nowych wpisach na blogu, zobaczysz trochę mojego życia po pracy i kulisy pracy.
  • Dołącz do naszej kobiecej grupy na facebooku: Pracuj i żyj w swoim rytmie. Tam razem z innymi CUDownymi kobietami dbamy i wspieramy się w tym, by przeżywać naszą codzienność w swoim rytmie, dbając o swoje potrzeby i świadomie kreując swoją codzienność. Tam też robię webinary i live’y, co jakiś czas, wyłącznie dla dziewczyn z grupy.
 Zdjęcie: archiwum własne.
Share: