Zdjęcie_wdzięczność konkurs

Temat wdzięczności regularnie pojawia się na wielu blogach i stronach rozwojowych. Przyznam szczerze, że do praktyki wdzięczności podchodziłam wiele razy i wiele razy kończyło się na tych kilku podejściach. Po czym rezygnowałam, bo wolałam w tym czasie robić coś innego, zapominałam, uznawałam, że inne sprawy są ważniejsze. Dziś chcę byś razem ze mną przyjrzała się temu tematowi i sprawdziła, czy ta praktyka jest dla Ciebie. Bo to właśnie ONA – wdzięczność, jest jednym z najlepszych sposobów na utrwalanie w sobie przyjemnych emocji .

Po moich kolejnych próbach podchodzenia do tego tematu, mam kilka spostrzeżeń. Uświadomiłam sobie, że miałam w sobie kilka obiekcji, które stały na drodze do regularnej praktyki wdzięczności. Wyjmuję je na wierzch. Być może masz podobne – sprawdź. Oto one:

 

1. Wdzięczność to nic konkretnego.

Internet zalany jest informacjami na temat korzyści, jakie daje praktykowanie wdzięczności. Podaje się dowody naukowe, wiele osób dzieli się swoimi spostrzeżeniami doceniając wagę wdzięczności, a mimo wszystko wielu z nas czytając o tych korzyściach, nadal nie decyduje się na jej trenowanie. Z wdzięcznością jest podobnie, jak z wprowadzaniem każdego innego nawyku. Dopóki nie masz wewnętrznej motywacji do tego, by to robić, kolejne podejścia kończą się rezygnacją. Praktykowanie wdzięczności to konkretne działanie, które trzeba wykonać, by zauważyć korzyści. Konkretny czas, który trzeba na to przeznaczyć i który trzeba wygospodarować w ciągu dnia. Konkretna czynność, którą trzeba włączyć do swojego porządku dnia.

 

2. „Wdzięczność to magia”, mówią niektórzy.

Spotykam się z takimi opiniami, że praktykowanie wdzięczności to jakiś „magiczny” rytuał, który gryzie się z naszym kierunkiem wiary i prowadzi nas w stronę magii. Tymczasem praktykę dziękczynności odnajdziemy w wielu religiach, w tym w chrześcijaństwie. To z jaką intencją wymawiamy podziękowania i wdzięczność zależy tylko i wyłącznie od nas. To jaki kierunek (religijny czy nie) nadamy, również zależy od nas. Można praktykować wdzięczność i nie wnosić żadnego pierwiastka religijnego do tego. Wybór należy do Ciebie.

 

3. Nigdy tego nie robiłam.

Wielu z nas praktykuje wdzięczność na co dzień, nie wiedząc, że to robi. Otóż to. Wielu z nas modląc się, odpoczywając na zielonym, podziwiając zachód słońca trenuje właśnie wdzięczność. Być może nie nazywa tego w ten sposób, ale dziękuje np. za to, że może podziwiać taki widok. Dziękuje mówiąc „O, jak dobrze, że mogę tak poleżeć na trawie”. Robimy to bardzo często, choć nie zawsze świadomie.

 

4. Muszę się tego nauczyć.

Nie musisz – możesz. Warto to sobie uświadomić. Nie jest tak, że skoro wiele osób piszę o korzyściach z praktykowania wdzięczności to by „nadążyć” trzeba zacząć to robić. MOŻNA – NIE TRZEBA. Jeśli tak do tego podejdziesz, jest większa szansa, że kolejna próba podejścia do tego temat będzie udana. Bo przecież przyjemniej jest coś robić jeśli możemy, a nie musimy 😉

Kiedy uświadomiłam sobie tych kilka wniosków, jakoś łatwiej przyszło mi kolejne podejście.

 

Jak zacząć?

Ja osobiście zaczęłam od ustalenia co będzie mi przypominało o praktyce wdzięczności. Zaczęłam od skorzystania z notatnika, który dostałam w prezencie od mojego brata. Notatnik leży w widocznym dla mnie miejscu, ma charakterystyczny design, więc rzuca się w oczy. Dzięki temu krążąc po domu, po prostu zerkam na niego.

Codziennie, raz dziennie, biorę swój notatnik i w kilku słowach zapisuję za co dziś (albo też wczoraj jeśli pamiętam) jestem wdzięczna Bogu. Ja dziękuję Bogu, ale Ty, jeśli nie jest to zgodne z Twoim światopoglądem, możesz po prostu dziękować. Czasem o tym zapominam i… Trudno. Jestem człowiekiem a nie robotem.

Zaczynam od słów: „Boże, jestem wdzięczna za…” lub „Boże, dziękuję Ci za…” i staram się wyszukiwać ze swojej codzienności drobiazgi, za które mogę podziękować.

 

Co daje praktyka?

Na podstawie swojego doświadczenia mogę stwierdzić, że praktyka wdzięczności daje mi przede wszystkim większą uważność na to, co dobre w moim życiu. Dziękując za drobiazgi, zaczynam je dostrzegać. Nie skupiam się tylko na wielkich sprawach. Czasem jest to DZIĘKUJĘ za ładną pogodę, a czasem DZIĘKUJĘ za kłótnię z mężem, która pokazała mi czego brakuje w naszym związku. Dzięki tej praktyce zaczynam dostrzegać, że wszystko co się wydarza ma jakiś sens i jest po coś. Wszystko co się wydarza może dać nam korzyści i właśnie te korzyści zaczynam dostrzegać wówczas, kiedy próbuję sobie przypomnieć za co jestem wdzięczna.

Taki dziennik wdzięczności to też użyteczny „lek” w sytuacjach, kiedy coś trudnego wydarza się w naszym życiu. Kiedy przychodzi nam do głowy myśl „Wszystko jest do niczego”. Wówczas warto otworzyć swój dziennik wdzięczności i sprawdzić za co byłaś wdzięczna wczoraj, przedwczoraj, tydzień temu. I czy faktycznie dziś, nie ma za co dziękować. Warto znowu poczuć te przyjemne emocje, które towarzyszyły Ci, kiedy pisałaś w swoim dzienniku.

To cudowny sposób na walkę ze swoim krytykiem wewnętrznym, negatywnym nastawieniem, pesymizmem. To bardzo dobry nawyk, który obserwują też nasze dzieci. Nasza córka zauważyła, że notuję coś w swoim dzienniku i zapytała mnie o to. Dzięki temu miałyśmy okazję do tego, by porozmawiać o tym, za co ona jest wdzięczna. Teraz nie raz sama, tak bez powodu i pytania, dziękuję za coś Bogu (swoją drogą bardzo zabawnie to wygląda, kiedy 4 letnie dziecko z grobową miną na twarzy mówi: Dziękuję Ci Boże, za te pyyyszne płatki ;))

 

Wyniki konkursu sprzed tygodnia.

Tydzień temu na blogu ogłosiłam konkurs, w którym do wygrania są 3 egzemplarze książki „Współczesna bogini” Roxany Bowgen, podarowane przez Wydawnictwo Kobiece. Bardzo Wam dziękuję za nadesłane odpowiedzi. Szczerze, to obdarowałabym Was wszystkie. Już dawno nie przeczytałam tylu przyjemnych i mądrych słów ciągiem. No ale… Następnym razem 🙂

Poniżej nazwiska osób, do których wędrują książki:

Marta Grochowska

Kamila Stanisławska-Szałaj

Edyta Grądzka

Gratuluję Wam serdecznie dziewczyny!

Na adres: konkurs.monikakliber@gmail.com wyślijcie mi swoje dane do przesyłki i oczekujcie na prezent 🙂 Jeśli będziecie miały ochotę zróbcie sobie zdjęcie z książką i wrzućcie na naszą facebookową grupę CUDownych kobiet. A może będziecie chciały podzielić się gdzie indziej? Niech wieść o CUDownych kobietach się niesie.

A jakie sposoby na wyrażanie wdzięczności masz Ty? Co Ci to daje na co dzień?

 

Na prawdę cieszę się, że przeczytałaś mój artykuł. Włożyłam w jego napisanie dużo pracy i czasu. Więc jeśli, to co przeczytałaś jest dla Ciebie wartościowe, to:

  • Proszę, zostaw swój komentarz.Nawet nie wiesz, jak motywuje mnie i cieszy świadomość tego, że Ty to czytasz :). A bez Twojego komentarza nie czuję Twojej obecności. Wiec zostaw łapkę, napisz swoje odczucia po przeczytaniu tekstu bądź podziel się swoimi refleksjami.
  • Podaj dalej.Jestem przekonana, że jeśli to co piszę jest dla Ciebie ciekawe i pomocne, to również może być pomocne dla kogoś z Twojego otoczenia. Dlatego podziel się linkiem do artykułu ze znajomymi.
  • Podejrzyj mnie na Instagramie i Facebooku. Tam oprócz informacji o nowych wpisach na blogu, zobaczysz trochę mojego życia po pracy i kulisy pracy.
  • Dołącz do naszej kobiecej grupyna facebooku: Pracuj i żyj w swoim rytmie. Tam razem z innymi CUDownymi kobietami dbamy i wspieramy się w tym, by przeżywać naszą codzienność w swoim rytmie, dbając o swoje potrzeby i świadomie kreując swoją codzienność. Tam też robię webinary i live’y, co jakiś czas, wyłącznie dla dziewczyn z grupy.

 

Zdjęcia:  Marta Gawryluk
Udostępnij: