emocjom nie

 

Przedwczoraj, na ulicy minęła mnie starsza Pani, która ciągnęła za rękę około 3 letnią, bardzo zapłakaną dziewczynkę, mówiąc do niej: „Ale z ciebie beksa. Zobacz, jak wszyscy na Ciebie patrzą. Wstyd”. Zatrzymała mnie ta sytuacja, zasmuciła, ale też przypomniała, że często my – dorośli w trudnych dla nas sytuacjach, kiedy cierpimy, kiedy płaczemy, kiedy czujemy bezsilność i poddajemy się różnym naszym emocjom, słyszymy podobne słowa. Najciekawsze jest to, że wypowiadamy je sami do siebie. Często nie ma przy nas nikogo, a mimo wszystko słowa: „Ale z ciebie beksa. Zobacz, jak wszyscy na Ciebie patrzą. Wstyd” bądź podobne, mówi nam nasz wewnętrzny głos.

 

Czyj to głos?

Ten głos, który słyszymy w sobie w podobnych sytuacjach, to uwewnętrzniony głos, który słyszeliśmy często, kiedy byliśmy dziećmi. Może być to głos naszych rodziców, nauczycieli czy innych opiekunów i osób, które były dla nas ważne. Czasem przyjmuje głos osądzający: „To głupie, że tak się boisz”, czasem etykietujący: „Ale z Ciebie beksa”, czasem zabraniający: „Dziewczynki nie mogą się tak zachowywać” a innym razem umniejszający: „Nic się nie stało. Nie ma co panikować”. Ten głos za każdym razem powoduje, że ucisza nasz prawdziwy, autentyczny, wewnętrzny – nasz głos, który próbuje się przebić przez te zakazy i nakazy. Ucisza tę część nas, która chce ekspresywnie wyrazić swoje emocje i potrzeby. Niestety przez lata odbierania podobnych komunikatów, jako dzieci, nauczyliśmy się unikać poznawania własnych emocji i potrzeb oraz skutecznego zagłuszania ich. Jako dorośli zagłuszamy je mediami, ciężką pracą, przerzucaniem odpowiedzialności na innych, używkami, uzależnieniami, oskarżeniami, zadaniowością, perfekcją i wieloma innymi strategiami „radzenia” sobie z emocjami.

 

Emocjom mówimy nie.

W konsekwencji tego zjeżdzamy po emocjach, jak na zjeżdżalni. Pojawia się w nas złość, to mówimy: „Dobra, wystarczy tej złości” , zjeżdżamy i po chwili zachowujemy się, jakby nic się nie zmieniło. Kiedy pojawia się w nas smutek, mówimy: „Nie ma co się smucić, trzeba działać i iść do przodu”. Znowu zjeżdzamy i po chwili zapominamy o smutku, po raz kolejny kompulsywnie układając w kostkę skarpetki w szufladzie. Trudność pojawia się, gdy podobnie jak dzieci, za chwilę wracamy na tę zjeżdżalnię i ponownie spotkamy się ze smutkiem czy złością i ponownie po nich zjedziemy, nie zatrzymując się i nie sprawdzając co kryje się za tymi emocjami i w zasadzie dlaczego one znowu do nas wracają.

Podobnie jest z emocjami przyjemnymi. Wielokrotnie sama, ale również u innych osób, spotkałam się z tym, że kiedy czujemy radość, to mówimy sobie, też innym: „Nie ma co się za bardzo cieszyć. Zaraz życie to zweryfikuje” I zjeżdżamy po radości, nie zatrzymując się przy niej i nie doświadczając w pełni.

Co ciekawe, rozmawiając o tych emocjach z innymi mówimy, że nie chcemy by ten smutek czy złość, nad nami panowały, powracały, zaprzątały naszą głowę i wpływały na nasze decyzje i zachowania. A mimo wszystko wracamy na tę zjeżdżalnie i po raz kolejny zjeżdżamy bez refleksji.

 

Natura wie co robi.

Jednak natura nie dałaby nam emocji, gdyby nie miały one konkretnej funkcji do spełnienia w naszym życiu. Zarówno te przyjemne, jak i nieprzyjemne emocje pojawiają się w nas po to, by nas chronić. Odrzucając te nieprzyjemne, pozbywamy się bardzo ważnych informacji o sobie i o tym, co można zrobić, by wyciągnąć wartościową lekcję dla siebie. Takie zjeżdżanie po emocjach, bez zatrzymywania się i sprawdzania co się za nimi kryje, nazywamy unikaniem poznawczym. Dzieje się ono głównie za sprawą tego, że nie dostaliśmy w dzieciństwie dobrego wzorca tego, jak radzić sobie z emocjami, w inny sposób niż unikanie, spychanie, racjonalizowanie, wypieranie, zaprzeczanie czy projekcja na innych.

 

Unikanie własnych uczuć.

Jak twierdzi Susan David, autorka książki „Sprawność emocjonalna” nieprzyjmowanie oraz pomijanie własnych emocji przyczynia się do gorszego samopoczucia i zwiększa fizyczne symptomy stresu, m.in. takie jak bóle głowy, kręgosłupa, kłucie w sercu czy napięcia barków. Unikanie własnych uczuć jest bardzo kosztowne. Dla odmiany, znajomość i używanie odpowiedniego słownictwa dotyczącego emocji, umożliwia nam dostrzeganie realnych problemów, z którymi mamy do czynienia – skonfrontowanie się z trudnym do uchwycenia doświadczeniem, lepsze jego zrozumienie i poszukanie rozwiązania.

 

Dlaczego tłumimy emocje.

Powodów tłumienia emocji jest wiele. Uczyliśmy się przez całe życie, że należy tłumić emocje ponieważ normy społeczne i organizacyjne przemawiają przeciwko nim. Komunikaty, które w dzieciństwie niektórzy z nas otrzymywali od rodziców, takie jak „dziewczynki się nie złoszczą”, „chłopaki nie płaczą” czy „nie ma powodu się smucić” spowodowały w nas wykształcenie się mechanizmów, które „chronią” nas przed nieprzyjemnymi emocjami. W rzeczywistości, w dorosłości te mechanizmy wcale nie chronią a jedynie powodują, że różne emocje zapisują się w naszych ciałach. Są jakby odkładane na inny czas, spychane głęboko w zakamarki naszej podświadomości. Dlatego też m.in. reagujemy emocjami w natężeniu nieadekwatnym do danej sytuacji bądź pewne emocje wracają do nas w najmniej oczekiwanych momentach i w sposób, który bywa dla nas niezrozumiały. Stłumione, niewyrażone emocje powodują również różnego rodzaju choroby i dolegliwości psychosomatyczne.

Badania dowodzą (J. Borton, A. Casey), że osoby, które odpychają trudne myśli i emocje, ostatecznie i tak poświęcają im więcej energii, a na dodatek są bardziej zestresowane, przygnębione a także mają niższą samoocenę w porównaniu do osób, które nie stosują poznawczego uniku.

 

Jak temu zaradzić?

Na poznawanie siebie i pracę z emocjami nigdy nie jest za późno. Możesz to zrobić, na przykład, kontaktując się ze sobą regularnie, dzięki pisaniu dziennika ekspresywnego, czyli regularnym spotykaniu się ze swoimi myślami, emocjami, odczuciami z ciała i potrzebami. Wówczas spotykamy się ze wszystkim, co się pojawia w nas, traktując to z szacunkiem i uwagą. Dając temu przestrzeń i dzięki temu akceptując. A akceptacja siebie w całości, z całym arsenałem różnych emocji, jest bardzo ważna w procesie budowania poczucia wartości, bliskich i autentycznych relacji, wprowadzaniu zmian w codzienności oraz budowaniu poczucia celowości w życiu.

 

Dlaczego jeszcze nie warto unikać „trudnych” myśli i emocji.

Wyżej pisałam, że unikanie myślenia o pewnych sprawach i nieprzyjemnych emocji powoduje choroby psychosomatyczne i zdecydowanie obniża jakość naszego życia nie pozwalając doświadczać pełni własnego potencjału. Ale to nie wszystko. Badacze z Uniwersytetu Case Western Reserve analizując metabolizm mózgu kilku tysięcy osób, potwierdzili, że nasz mózg zużywa niemało energii na myślenie, ale potrzebuje jeszcze więcej energii na wyhamowanie procesów myślowych. Odpowiedzialne są za to komórki zwane astrocytami, które odgrywają bardzo ważną rolę w funkcjonowaniu synaps – to takie miejsce w naszych neuronach, w których przekazywana jest informacja między komórkami mózgu. Astrocyty potrzebują znacznie więcej energii, żeby zamknąć synapsę i zahamować przepływ informacji, niż wówczas, gdy ją otwierają i pozwalają na nieprzerwany przepływ informacji.

Dlatego nie warto hamować swoich myśli i emocji na siłę, mówiąc do siebie: „Przestań o tym myśleć”, bo to się po prostu nie udaje a nasila jeszcze atak niepożądanymi myślami i emocjami. Zdecydowanie zdrowiej jest pozwolić im pojawić się i przeminąć.

 

Zrób pierwszy krok

Jeśli i Ty zjeżdżasz po swoich emocjach bez zatrzymywania się i refleksji – zmień to. Zacznij od zauważania, najlepiej codziennie, stanów, które się w Tobie pojawiają. Pomocne może być w tym zauważanie tego, co dzieje się z Twoim ciałem. Zacznij od ciała, ponieważ ciało przewodzi i zatrzymuje nasze emocje, jego stan odzwierciedla to, co dzieje z nami wewnątrz.

Od dziś, jeśli poczujesz jakieś napięcia w swoim ciele, zatrzymaj się i sprawdź co to jest i jaka emocja może kryć się za tym napięciem. Pozwól świadomie zaistnieć swoim emocjom. Na początku może być to dość trudne. Szczególnie gdy nigdy wcześniej tego nie robiłeś. Pomocna w tym może być lista odczuć z ciała, która jest dostępna w zakładce „dziennik ekspresywny” mojej darmowej aplikacji. Do pobrania tutaj:

 

aplikacja

aplikacja

 

Możesz ją przejrzeć jak „check listę” i sprawdzić, które z odczuć zauważasz w swoim ciele. To pierwsza wskazówka do tego, by zacząć zauważać swoje emocje i potrzeby, które kryją się za odczuciami z ciała. Bądź dla siebie łagodny i wyrozumiały, jeśli na początku będzie sprawiało Ci to trudność. To zupełnie normalnie. Miałam podobnie 😉

To będzie bardzo dobry pierwszy krok.

Aplikację możesz pobrać klikając w zdjęcie powyżej (jest darmowa) a o samym pisaniu ekspresywnym możesz poczytać TUTAJ.

Jeśli chcesz poznać praktykę pisania ekspresywnego i jej wiele technik i możliwości, to zostały jeszcze 2 miejsca na warsztat, który odbędzie się 27 stycznia. Zapraszam! Uczestnicy I edycji warsztatu, dziennik dedykowany do pisania ekspresywnego, właśnie taki:

 

dziennik

dostaną w prezencie.

 

A jaką Ty masz relację ze swoimi emocjami?

 

zdjęcia: www.unsplash.com, fot: Marta Gawryluk, archiwum własne

Na prawdę cieszę się, że przeczytałeś mój artykuł. Jeśli, to co przeczytałeś jest dla Ciebie wartościowe, to:

  • Proszę, zostaw swój komentarz. Bez Twojego komentarza nie czuję Twojej obecności. Wiec zostaw łapkę, napisz swoje odczucia po przeczytaniu tekstu bądź podziel się swoimi refleksjami.
  • Podaj dalej. Jestem przekonana, że jeśli to co piszę jest dla Ciebie ciekawe i pomocne, to również może być pomocne dla kogoś z Twojego otoczenia. Dlatego podziel się linkiem do artykułu ze znajomymi.
  • Podejrzyj mnie na Instagramie i Facebooku. Tam oprócz informacji o nowych wpisach na blogu, zobaczysz też kulisy mojej pracy.
  • Dołącz do naszej kobiecej grupy na facebooku: W drodze do równowagi. Tam razem z innymi kobietami dbamy i wspieramy się w tym, by przeżywać naszą codzienność w swoim rytmie, dbając o swoje potrzeby i świadomie, w równowadze kreując swoją codzienność. Tam też robię webinary i live’y, co jakiś czas, wyłącznie dla osób z grupy.
Share: