rozwój osobisty - kalendarz

Follow my blog with Bloglovin

Przychodzi baba do lekarza. Doktor pyta:

– Z czym Pani przychodzi?

– W zasadzie to z bólem głowy, ale oprócz tego miewam bóle żołądka, kłucie  w sercu, szybko się męczę. Mam też częste wybuchy złości, cierpię na bezsenność, nie mogę się skupić w pracy, kłócę się z przyjaciółką i mąż mówi, że jestem nie do życia. Dzieci mówią, że nie jestem sobą. To wszystko jest w ogóle bez sensu. Co mi jest Panie doktorze?

Mam nadzieję, że to nie ty jesteś tą babą, bo czytając taki scenariusz, wcale nie jest do śmiechu. Przykład baby z dowcipu zainspirował mnie do tego, by napisać o tym, czym dla mnie jest rozwój osobisty i jak łączy się on z tematem balansu i równowagi w życiu. Ten wpis pojawił się na blogu w ubiegłym roku, ale postanowiłam go, w trochę odświeżonej postaci, opublikować jeszcze raz, bo ten temat do mnie wraca i mam nadzieję, że teraz dotrze do większej ilości czytelniczek 🙂 Tym razem przygotowałam też dla Ciebie dwa materiały do pobrania.

Dowcip z babą doskonale pokazuje pewien schemat naszego funkcjonowania w codzienności. Wymienione przez „babę” objawy mogą mieć jedno źródło pochodzenia bądź wynikać jedno z drugiego. Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek mieć np. ból głowy, zawroty, tym samym zmniejszenie apetytu, obniżenie koncentracji w pracy i w konsekwencji spadek nastroju? Tak myślałam. Jesteśmy systemem naczyń połączonych, w których zachwianie balansu w jednej części nas, powoduje zachwianie w innej. Dlatego osobiście doceniam lekarzy, którzy patrzą na pacjenta jak na całość składającą się z wielu wpływających na siebie elementów. Jak myślisz, dlaczego pacjentom chorującym np. na nowotwór zaleca się zmianę nawyków związanych z aktywnością, żywieniem i nastawieniem do choroby i życia? Znam osobiście kilka osób, które dbając o różne sfery swojego funkcjonowania, nie tylko bezpośrednio związane z chorobą, znacznie spowalniały jej rozwój bądź doprowadzały do szybszego wyzdrowienia.

 

Ale co to ma wspólnego z rozwojem osobistym i balansem?

Ostatnio mam wrażenie, że coraz częściej mianem „rozwoju osobistego” określa się wyłącznie taki proces, gdzie zaczynamy czytać książki o sukcesie i motywacji, chodzić na eventy motywacyjne, uczestniczyć w szkoleniach i spotkaniach networkingowych oraz rozmawiać o samych sukcesach. Takie działania są ok, bo oznaczają tyle, że po prostu szukamy czegoś dla siebie. Ale to tylko jeden z wymiarów rozwoju osobistego.

Dla wielu z nas bycie kobietą sukcesu, w dobrze skrojonym garniturze, drogim aucie i w tłumie fanów, to wymarzona droga do szczęścia i spełnienia w życiu. Dziś wiem, że to szczęście i spełnienie można osiągnąć wieloma drogami, nie koniecznie drogą Pani w garniturze.  A „sukces” ma wiele definicji, nie zawsze pasujących do tych pokazywanych w kolorowych czasopismach i na instagramie.

Dla mnie takim synonimem rozwoju osobistego jest dbanie o swój wewnętrzny i zewnętrzny balans. O tym czym jest balans w życiu, co znaczy żyć w równowadze pisałam już tutaj. Temat balansu i równowagi w życiu, to temat rzeka, który za każdym razem można ugryźć z innej strony. Ale w tym wpisie chcę skupić się na rozszyfrowaniu tego, czym jest wspominany przeze mnie CUD i jakie znaczenie może mieć dbanie o niego dla Twojego rozwoju osobistego i poczucia szczęścia.

Przez kilka lat intensywnej pracy w korporacji oraz przez wiele moich doświadczeń z codziennego życia, zdążyłam się przekonać, że aby dążyć do równowagi i rozwijać się,  nie wystarczy dbać jedynie o rozwój umysłowy, czyli dużo czytać, szkolić się, brać udział w spotkaniach projektowych, eventach motywacyjnych, osiągać sukcesy zawodowe itd. Do tego by poczuć, że zaspokajasz wszystkie swoje podstawowe potrzeby, które prowadzą do równowagi w codzienności pracy i w życiu po pracy, potrzebne jest coś więcej. I to więcej, nie zawsze jest związane tylko z przyjemną stroną życia. Bywa, że to, co spotyka nas nieprzyjemnego, jest również bardzo potrzebne, właśnie w kontekście rozwoju osobistego. Bardzo dobrze to opisuje holistyczne podejście do rozwoju człowieka („holos” z greckiego „cały”), które zakłada, że człowiek jest całością składającą się z różnych systemów, gdzie zmiana jednego wpływa na zmianę pozostałych.

Nasze ciało i umysł nie są oderwane od psychiki i duchowości. A wartościowe doświadczenia nie zawsze idą w parze z przyjemnymi emocjami. Wszystkie te części stanowią system, którego naturalnym, zdrowym stanem jest równowaga, zwana homeostazą. To w tym stanie czujemy się szczęśliwe, pełne energii i zdrowe. Doświadczając różnych aspektów codzienności, nie tylko tych przyjemnych, również się rozwijamy. I to jest również rozwój osobisty – świadome poznawanie siebie i doskonalenie w różnych obszarach.

Dbanie o siebie holistycznie jest również zdrowym objawem szacunku i miłości, jaką siebie obdarzamy. A ta powoduje wzrost poczucia własnej wartości, podniesienie samooceny i sprawczości, tym samym poprawiając nasze odczuwanie szczęścia i szansę na osiągnie swoich celów. A przecież chcesz czuć się szczęśliwa, prawda?

Obserwuj mnie na Bloglovin

 

Każdy człowiek ma te same potrzeby, różnimy się jedynie sposobami ich zaspokajania.

Osiąganie dobrych wyników w różnych sferach życia, wymaga czerpania energii z różnych źródeł. Aby komputer działał, wystarczy podłączyć go do gniazdka. Natomiast aby człowiek funkcjonował optymalnie, potrzebuje więcej źródeł energii. Szkopuł w tym, że tylko nieliczni świadomie i cyklicznie zajmują się „doładowywaniem się” z tych innych źródeł energii, tym samym dbając o swoje podstawowe potrzeby, które dla wszystkich ludzi są takie same.

Nasze szczęście i efektywność w pracy i życiu osobistym zależy właśnie od zadbania o potrzeby naszego Ciała, Umysłu i Ducha. Zależy od zachowania balansu, w umiejętnym zaspokajaniu potrzeb z tych właśnie obszarów. Każdy z nas ma swoje sposoby na dbanie o te trzy obszary. Niektóre sprzyjające, niektóre bardzo destrukcyjne.

UMYSŁ.

Z perspektywy czasu, jak przyglądam się moim doświadczeniom, to najszybciej zetknęłam się ze świadomym rozwojem w obszarze UMYSŁ. Podobnie może też być u Ciebie. Najpierw w szkole, później w pracy, gdzie mamy dostęp do wiedzy merytorycznej z obszaru, w którym pracujemy. U mnie był to dostęp do wiedzy z obszaru psychologii, m. in. psychologii sprzedaży i zarządzania, jako że pracowałam z menadżerami na sali szkoleniowej oraz coachingowo. Dzięki temu, że prowadziłam szkolenia, cały czas się dokształcałam, byłam w ciągłym procesie nauki, dotykałam nowych tematów. Środowisko tego ode mnie wymagało. Jednak przyswajanie nowych informacji to tylko część rozwoju obszaru UMYSŁ. To rozwijanie tylko jednego obszaru naszej inteligencji.

Mówiąc o rozwoju w obszarze UMYSŁ nie mam na myśli tylko poszerzania wiedzy o otaczającym nas świecie. To również, a może przede wszystkim,  zadbanie o własne myśli, przekonania, nawyki, emocje, nastawienie, nastroje i interpretację doświadczeń. To dbanie o swoje potrzeby umysłowo-emocjonalne, takie jak autorozwój, samorealizacja, poznawanie, umiejętność koncentracji, osobista efektywność. To również zarządzanie emocjami, dążenie do poczucia bezpieczeństwa i docenienia (relacje), pogłębianie, nowe doświadczenia i reakcje na nie.

CIAŁO.

Jeśli  chodzi o obszar ciała, to przez wiele lat omijałam szerokim łukiem obszar aktywności fizycznej. Pamiętam, jak zdarzało mi się przynosić zwolnienia z w-fu. W wielu domach, wpaja się dzieciom by dobrze się uczyły, zachowywały w szkole i były grzeczne. Niestety rzadko w którym domu podobny nacisk kładzie się na budowanie kultury zadbania o siebie, przez pryzmat aktywności, zdrowego żywienia i świadomego odpoczynku. W mojej rodzinie również nie było obecnej kultury sportu i zdrowego trybu życiu. Żadnych sportowców, medali, udziału w zawodach. Ten temat nie pojawiał się przy rodzinnych obiadach. Owszem, później, w dorosłym życiu podejmowałam próby chodzenia na pilates, jogę, które zazwyczaj kończyły się rezygnacją po kilku zajęciach. Tłumaczyłam to brakiem czasu na dotarcie na zorganizowane zajęcia. Jadłam to, co miałam w nawyku. W okresach intensywnej pracy jadłam bardzo nieregularnie, niezdrowo bądź wcale. Bardzo obciążałam swój organizm. Od pewnego czasu jest zupełnie inaczej.

A Ty, jak dotąd dbałaś o swoje ciało?

Mówiąc o zadbaniu o obszar CIAŁO, mam na myśli troskę i dbanie o swoje potrzeby fizyczne. Dbanie o zdrowie, ruch, zdrowe i zbilansowane odżywianie, odpowiednią dawkę snu. Gdy Twoje ciało będzie „zaopiekowane”, odwdzięczy Ci się. To relaks i odpoczynek. To wszystko to, co sprawia, że Twoje ciało się cieszy i wygląda pięknie. Bo zdrowe ciało to piękne ciało. To Twój obszar osobistej relacji ze swoją fizycznością.

DUSZA, czyli duchowość.

Obszar duchowości, zawsze kojarzył mi się wyłącznie z modlitwą. Nie przebywałam w środowisku, które interesowałyby tematy związane z duchowością, czyli sensem życia, celem, wartościami. Moja perspektywa trochę zmieniła się w 2012 roku, kiedy trafiłam na zajęcia Michała Godlewskiego, który obecnie prowadzi Instytut Oddechu (polecam pracę z Michałem), który otworzył mi drzwi do technik relaksacji i oddechowych. Późniejsza praca ze sobą przyniosła mi doświadczenia bycia bliżej siebie, stwarzania sobie przestrzeni na zastanowienie się nad sensem codziennego funkcjonowania np. w pracy. Wiem, brzmi to trochę górnolotnie, ale tak na prawdę są to bardzo przyziemne i namacalne procesy – kiedyś o tym napiszę.

Mówiąc  o potrzebach DUCHA, mam na myśli zaspokajanie potrzeby sensu i znaczenia, docenienia, uważności, misję, przeznaczenie, modlitwę, medytację, wiarę, zatrzymanie, ciszę, refleksję, bliskość. Dla każdej z nas, może to być coś innego.

Jak często przyglądasz się i świadomie pracujesz nad tymi obszarami?

Bez względu na to ile robisz dla swojego rozwoju, sprawdź czy na co dzień dotykasz wszystkich trzech obszarów, o których piszę. Rozwijając się na wszystkich trzech płaszczyznach, nawet po trochu, małymi kroczkami, wzbogacasz swoją codzienność, bardziej dbasz o swoje zdrowie, samopoczucie, efektywność w pracy i po pracy, relacje i satysfakcję z dnia codziennego. Dotykasz wszystkich swoich podstawowych, a jednocześnie kluczowych potrzeb.

 

Działaj holistycznie. Ale co to znaczy?

Świadoma praca nad wszystkimi trzema obszarami daje dużo więcej, niż zajmowanie się tylko jednym z nich. Możesz być mistrzem w podnoszeniu ciężarów, mieć kaloryfer na brzuchu i bicepsy jak Popeye, ale jeśli źle się odżywiasz, nie odpoczywasz wystarczająco i jakościowo, dużo się stresujesz, długo pracujesz i nie wiesz po co żyjesz, to trudno Ci będzie czuć satysfakcję z życia. Dla mnie doświadczenie pewnego braku we wszystkich trzech obszarach, było takim lewarem wielu dobrym zmian w moim życiu.

Nie jest to żadna recepta, ale większość filozofii życia, choć posługuje się innymi słowami, mówi wyraźnie o zadbaniu o te właśnie wymiary.

Filozof Herb Shepherd opisuje zrównoważone życie w kategoriach czterech wartości: perspektywy (duchowa), autonomii (umysłowa), powiązania (społeczna) i animuszu (fizyczna). George Sheeehan mówi o czterach rolach: dobrego zwierzęcia (fizyczna), dobrego rzemieślnika (umysłowa), dobrego przyjaciela (społeczna) i świętego (duchowa). A Tony Schwartz mówi o zarządzaniu swoją energią, a nie czasem, w czterech obszarach: fizycznym, umysłowym, emocjonalnym i duchowym.

Fajnie o tym poczytać. Ja też kiedyś czytałam i niestety nie wdrażałam tych wskazówek. Dopóki sama się nie przekonałam, jakie straty ponosiłam nie dbając o siebie w tych wszystkich obszarach, nie miałam pojęcia ile tracę. Nie miałam też pojęcia ile mogę zyskać. W swojej wcześniejszej pracy każdego dnia obserwowałam menadżerów, którzy zaniedbywali się w każdym z tych trzech obszarów. Widziałam, jak tracili energię, której później brakowało im na efektywną i zdrową pracę z zespołami. Świadomość na temat wagi zadbania o swoje, oraz swoich pracowników, podstawowe potrzeby jest podstawą do tego, by budować balans pomiędzy życiem zawodowym i osobistym. Jest podstawą do tego, by zwiększać swoją efektywność i czerpać większą satysfakcję z codzienności.

 

To jak zacząć dbać o swój CUD?

Zacznij od diagnozy. Zorganizuj sobie pół godziny w ciszy i spokoju i zrób wewnętrzny audyt. To znaczy przyjrzyj się temu, jak dotychczas dbałaś o te trzy obszary swojego życia. Czy w ogóle dbałaś? Co konkretnie robiłaś? Jakie efekty tego widzisz? Jakie straty dostrzegasz? Daj sobie chwilę na sprawdzenie, czego Ci brakuje w Twojej codzienności by żyć w większej równowadze?

  1. Przyjrzyj się sobie.

Pamiętaj o sobie, swoim ciele, umyśle i duszy codziennie. Absolutnie codziennie rób coś, co zaspokoi w pewien sposób każdą z tych potrzeb. Mogą to być drobne czynności, typu przygotowanie i zjedzenie zdrowej sałatki w ciszy (bez telewizora), relaksujący prysznic,  wyłączenie na pół godziny komórki w trakcie pracy umysłowej. Nie muszą to być żadne spektakularne czynności. Ważne, by świadomie o nich pamiętać.

2. Monitoruj swoje postanowienia.

Napisz sobie ściągę na lodówkę, przypominajkę w kalendarzu, ustaw alarm w telefonie, który przypomni Ci o zadbaniu o te potrzeby Twojego organizmu codziennie. Możesz też skorzystać z arkusza, który przygotowałam dla Ciebie w tym celu. Pobierz go ze SKRYTKI, wypełnij i korzystaj codziennie.

Jak z niego skorzystać?

Zastanów się, w jaki sposób możesz zadbać o swoje ciało, umysł i duszę codziennie rano, popołudniu i wieczorem. Nie stawiaj sobie zbyt dużych oczekiwań. To mogą być małe zmiany, takie jak – 5 świadomych oddechów po przebudzeniu dla ciała, zdrowe śniadanie czy 5 minut ćwiczeń rozciągających codziennie rano. Ja o swoim rytmie i o tym jak o niego dbam, opowiadałam podczas ostatniej wtorkowej przerwy w pracy, w naszej grupie.

Oczywiście zdarza mi się coś odpuścić, bądź nie być w czymś konsekwentną. O tym, jak sobie radzę w takich sytuacjach, by nie obwiniać się i nie podkopywać swojej samooceny mówię w tym podkaście.

3. Posłuchaj swojego rytmu.

Organizm każdej z nas funkcjonuje w rytmie – od aktywności do wypoczynku, od wypoczynku do aktywności. Popatrz na swój codzienny bądź tygodniowy rytm. Czego jest w nim za mało, czego za dużo? Co chciałabyś zostawić, co wyrzucić? Jeśli zauważysz, że zbyt dużo pracujesz, zadbaj o dodanie do Twojego rytmu odpoczynku. Jeśli na odwrót, brakuje Ci działania – dorzuć w tygodniu aktywności, które Ci je zapewnią. Żeby ułatwić Ci rozpoczęcie dbania o siebie, przygotowałam też dla Ciebie estetyczny kalendarz na czerwiec. Możesz zaznaczać w nim wszystko to, co wiąże się z zadbaniem o siebie. Z zadbaniem w Twoim, indywidualnym rytmie. Pobierzesz go ze SKRYTKI.

5. Podziel są tą koncepcją ze swoimi domownikami. 

Możecie ustalić wspólnie rodzinne rytuały, dzięki którym zadbacie o swoje potrzeby. Ugotujecie coś zdrowego razem, pomasujecie się, posłuchacie muzyki czy zrobicie dzień offline. To może być na prawdę dobra zabawa dla całej rodziny. Jakiś czas temu, na wyprzedaży w księgarni znalazłam świetną książkę – taki dziennik rodziny, który będziemy wspólnie uzupełniać, dbając w ten sposób o obszar naszych więzi emocjonalnych, potrzeby bezpieczeństwa i bliskości ( z obszaru UMYSŁ – emocje).

Zainicjuj w swoim zespole w pracy, rozmowę na temat zadbania o swoje potrzeby z tych trzech obszarów. Zastanówcie się wspólnie, jakie nawyki warto wyeliminować a jakie wprowadzić do codziennej pracy. Może wprowadzicie jako standard przerwę po 90 minutach intensywnej pracy, która będzie wiązała się z koniecznością odejścia od komputera i telefonu. Dbanie o te obszary w środowisku pracy staje się coraz bardziej popularne. Widzę też coraz większą otwartość wśród menadżerów, na wprowadzanie do organizacji szkoleń z tematyki work-life balance, więc warto podjąć ten temat. Nie oddzielamy się od naszych potrzeb będąc w pracy. Nie wyłączamy się na ten czas, dlatego warto porozmawiać o nich w swoim zespole i wprowadzić nowe, wspierające nawyki.

Pamiętaj, że jesteś CUDową kobietą i by taką pozostać bądź do takiej siebie wrócić, musisz o to świadomie zadbać.

Do pobrania:

Kalendarz w Twoim rytmie na czerwiec- TUTAJ

Planer Twojego codziennego rytmu – TUTAJ

 

Podziel się w komentarzach swoimi doświadczeniami w dbaniu o CUD w swojej codzienności.

Chcesz odejść bez komentarza? Proszę, pokaż, że tu byłaś 🙂

zdjęcie: www.market.envato.com i archiwum własne

 

Share: